XVII EDYCJA

KARKONOSKIE DNI LAJTOWE

Już piąty raz spotkaliśmy się w Karpaczu, w Hotelu Gołębiewski, na XVII Karkonoskich Dniach Lajtowych. Ponownie była okazja do wymiany myśli o górach i wspinaniu oraz do wysłuchania prelekcji wspaniałych gości. W programie festiwalu znalazły się wystąpienia poświęcone zarówno trudnym wspinaczkom skalnym jak i wejściom na ośmiotysięczne szczyty, jednym słowem każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Tradycyjnie festiwal rozpoczęliśmy już w piątek od pokazów filmów górskich, tu znowu podziękowania dla Gilberta Merlante i Muzeum Alpinizmu w Turynie, które udostępniło nam swoje filmy.
W sobotę o 7:00 wystartowaliśmy na Śnieżkę.

Później odbyły się pokazy gwiazd, w ramach których mogliśmy za sprawą Gilberta Merlante zobaczyć m.in. jak powtarza się najtrudniejsze drogi skalne w Wąwozie Tagija. Wspominaliśmy też Wandę Rutkiewicz, dzięki Marianowi Sajnogowi, który zaprezentował ostatni nagrany w 1991r. wywiad z legendarną himalaistką. Wysłuchaliśmy ciekawej opowieści Alexa Gavana, rumuńskiego wspinacza, który był świadkiem zeszłorocznego trzęsienia ziemi w Nepalu, w bazie pod Everestem. Alex opowiedział o swojej inicjatywie pomocy dzieciom nepalskim i odbudowy szkół w najbardziej zniszczonych regionach tego kraju. Kolejny nasz gość to filigranowa Maria Cardell z Hiszpanii, która samotnie przemierzała Karakorum w poszukiwaniu niezdobytych szczytów. Jej film pięknie ukazywał co człowiek otrzymuje podczas kontaktu z naturą. Wreszcie na scenie przywitaliśmy zdobywców Złotego Czekana za 2015 rok, Nikitę Bałabonova i Michaiła Fomina. Ukraiński super duet w pięknym stylu wytyczył nową drogę na himalajski Mt Talung. Smaczku dodaje fakt, że obaj nie są zawodowymi wspinaczami, a na wyprawy jeżdżą tylko w czasie swojego urlopu. Nikitę i Michaiła można było zobaczyć jeszcze w niedzielę, kiedy prezentowali dokonania ukraińskiej szkoły alpinizmu, której korzenie tkwią jeszcze w czasach Związku Radzieckiego.
Klasą samą dla siebie był profesor Peter Hableler, jego wystąpienie pokazujące drogę od zimowych przejść Tofany di Rozes przez Filar Freney na Mont Blanc, po Salater Wall w Yosemitach, wreszcie wyprawy himalajskie, ukazało nam człowieka całkowicie oddanego swojej pasji. Obecnie 76 letni Peter nadal wspina się i twierdzi, że w górach jak w życiu, musisz mieć szczęście, zarówno do partnerów jak i do tego, co cię spotyka. Sam takie szczęście miał, bo jego partnerem przez wiele lat był Reinhold Messner, z którym z 1978 roku wszedł na Everest bez wsparcia tlenowego. Trzeba też przyznać, że zapał i radość z jaką Peter opowiada o górach udziela się słuchaczom. Niby jesteśmy w sali kinowej, ale na chwilę przenosimy się na zasypane śniegiem granie i brniemy za nim krok w krok na szczyt.

To właśnie profesor Peter Habeler odebrał z rąk burmistrza Karpacza Radosława Jęcka nagrodę Primus Inter Pares dla alpinistów szczególnie zasłużonych dla rozwoju tej dyscypliny i odnoszących w niej historyczne sukcesy. Peter zrewanżował się nam i podarował klubowi swoją czapkę, w której w 1978 roku był na szczycie Everestu.

Sobotni wieczór spędziliśmy w Dworze Liczyrzepy, gdzie bawiliśmy się do nocy na koncercie wrocławskiej Kapeli Timengeriu.

Niedzielę tradycyjnie rozpoczęliśmy od mszy świętej za ludzi gór. Dziękuję serdecznie księdzu Sebastianowi Sewerynowi za posługę.

Potem były pokazy gwiazd. Mogliśmy zobaczyć Denisa Urubko, który ostatnio poświęcił się pracy z młodzieżą, a że ta praca nie jest łatwa, mogliśmy się przekonać oglądając jego filmy z zimowego wejścia na Elbrus i letniego na Pik Lenina. Wspinaczka na ośmiotysięczniki jest trudna, ale praca szkoleniowca też niesie ze sobą pewne brzemię. Przede wszystkim odpowiedzialność za młodych ludzi, umiejętność współpracy w trudnych warunkach, pokonywanie przeróżnych przeciwności losu – to wyzwania zarówno dla trenera jak i dla uczestników szkolenia.

Jozef Kristoffy pokazał piękny materiał o wytyczeniu najtrudniejszej obecnie drogi w Tatrach. Linia o wycenie 8c mieści się na Jastrzębiej Wieży. Jozo zaprezentował też materiał ze swojej patagońskiej miesięcznej batalii, podczas której udało się otworzyć na 700 metrowej ścianie drogę o wycenie 8b, prawdopodobnie jest to najtrudniejsza obecnie droga w Patagonii.

Na zakończenie festiwalu wystąpił Alex Txikon, tegoroczny zimowy zdobywca Nanga Parbat. Trzeba przyznać, że jego wystąpienie robi wrażenie zarówno od strony merytorycznej jak i technicznej. Alex jest świetnym prelegentem, opowiada konkretnie i zajmująco, nie koloryzuje, ale też nie ma takiej potrzeby. Fakty przemawiają za nim! Razem z Alim Sadparą na wielkiej ścianie, sami poręczują do 6700 m, bez niczyjej pomocy, w mrozie i chłodzie spędzają pod Nangą całą zimę. Nagroda przychodzi trochę niespodziewanie, idą z trójki do czwórki, wreszcie atak szczytowy. Udaje się uniknąć błędów sprzed roku, kiedy w kopule szczytowej gubią drogę. Tym razem jest szczyt! Procentuje przygotowanie kondycyjne i psychiczne.  Alex mówi o sobie, że cieszy go każdy krok, każdy kilogram wyniesiony do góry.

Festiwal uświetniła wystawa retrospektywna fotografii z najstarszego, bo mającego 40 letnią historię, konkursu fotografii górskiej w Polsce. Konkurs jest organizowany przez Jeloniogórskie Centrum Kultury co dwa lata, a najciekawsze prace zaprezentowaliśmy na festiwalu. Nie brakowało zdjęć Bogdana Jankowskiego, Marka Arcimowicza czy Tadeusza Piotrowskiego, laureatów niniejszego konkursu.   

To były wspaniałe trzy dni, długo będę wspominał wieczorne rozmowy z Txikonem, Gavanem, Urubką czy ten unikalny czas kiedy Peter Habeler udzielał mi wywiadu. Jedyną smutną chwilą była informacja jaka dotarła do nas z Warszawy o śmierci Ryszarda Szafirskiego, który jeszcze w zeszłym roku gościł na naszym festiwalu.

Dziękuję wszystkim wolontariuszom i ludziom dobrej woli, którzy pracowali przy organizacji festiwalu. Bez nich wszystkich, nasza impreza nie byłaby możliwa.

Dziękuję władzom Karpacza i kierownictwu Hotelu Gołębiewski za owocną współpracę. Razem doprowadziliśmy do tego, że pod Śnieżką gościli wspaniali alpiniści, którzy często odwiedzali Polskę pierwszy raz i zawsze wyjeżdżali pełni dobrych wrażeń, a to jest bardzo ważne!
  

Podziel się    
Dni Lajtowe są świętem ludzi gór, cyklicznym spotkaniem wszystkich członków i sympatyków Polskiego Klubu Alpejskiego. Tak naprawdę, klubowicze czekają na festiwal cały rok. Jest to jedna z niewielu okazji, aby spotkaæ siê w tak dużym gronie i podsumować dokonania Klubu z całego sezonu. Naturalnie magnesem są też nasi wspaniali goście, których w tym roku również nie zabraknie. »
Projekt i wykonanie: HotelPRO © Wszelkie prawa zastrzeżone Polski Klub Alpejski 2012